印刷する
Udostępnij

Prognozy inwestycyjne

Biuletyn ekonomiczny: maj 2016

W najnowszym wydaniu Biuletynu ekonomicznego, czołowi ekonomiści Schroders dzielą się z Państwem swoimi opiniami na temat światowej gospodarki oraz bieżących wydarzeń.

20-05-2016

Azad Zangana

Azad Zangana

Senior European Economist and Strategist

Craig Botham

Craig Botham

Emerging Markets Economist

Keith Wade

Keith Wade

Chief Economist and Strategist

W skrócie:

  • MFW wzywa do ekspansji polityki fiskalnej, jednak dla krajów z wysokim długiem publicznym (jak Japonia), jedynym rozwiązaniem może być monetyzacja. Czy nadszedł już czas na tzw. "pieniądze z helikoptera"? 
  • Polityka ujemnych stóp procentowych jest modna, ale naszym zdaniem jej koszty przewyższają korzyści - głównie z powodu wypaczania właściwych pobudek ekonomicznych i uderzania w rentowność banków. Obawiamy się, że rynki mogą przereagować ekonomiczny bądź fiskalny szok, co mogłoby doprowadzić do kryzysu finansowego.
  • Reformy mogą na swój sposób wspomóc rynek kapitałowy w gospodarkach wschodzących, ale jest to proces charakterem bardziej przypominający maraton niż sprint. Sprawdzamy jak cztery różne kraje dają sobie radę w tym wyścigu.

Perspektywy globalne - znowu to samo

MFW ostatnio obniżył swoją prognozę globalnego wzrostu, mimo że ceny surowców i badania perspektyw dla biznesu wskazują na poprawę warunków w światowej gospodarce. Zdaje się, że prognostycy znowu wpadli w pułapkę tzw. "efektu pierwszego kwartału" w USA. Jest to tendencja do niedoszacowywania wartości PKB za pierwszy kwartał, wykazywana przez statystyków, którzy próbują uporać się z uwzględnieniem pełnego wpływu sezonowości w aktywności ekonomicznej. Biorąc pod uwagę wielkość amerykańskiej gospodarki, wspomniany efekt stanowi istotną część dokonanej przez MFW obniżki. Dobrą wiadomością jest natomiast to, że błąd będzie mniejszy w kolejnych okresach tworząc przestrzeń do lepszych odczytów w drugim kwartale. 

Odbicie przed nami, ale trend spadkowy również

Biorąc pod uwagę powyższe fakty, rok 2016 zapowiada się już szóstym z kolei okresem, w którym to ekonomiści musieli znacząco zrewidować w dół prognozy poczynione na początku roku z racji tego, że towarzyszył im nadmierny optymizm co do wypadkowej oceny podaży i popytu. Sugeruje to, że po chwilowym odbiciu, znowu powrócimy do powolnego tempa wzrostu. Jest to poważny problem dla polityków i rządu, postawionych między koniecznością działań oszczędnościowych w celu kontroli poziomu zadłużenia, a potrzebą fiskalnej ekspansji dla wzmocnienia wzrostu

Opcje monetyzacji dla Japonii

Powyższy dylemat nigdzie indziej nie jest tak dokuczliwy, jak w Japonii, gdzie dług publiczny wciąż rośnie, zaś słaba gospodarka i coraz bardziej stonowane oczekiwania inflacyjne wymuszają stymulowanie polityki fiskalnej. My również spodziewamy się dalszych interwencji Banku Japonii (BoJ), do końca bieżącego roku. Mogłyby one przyjąć formę tzw. "pieniędzy z helikoptera" poprzez zasilenie prywatnych kont bankowych nowo wydrukowanym japońskim jenem w kwocie odpowiadającej wielkości monetyzacji (wydatkom rządowym bez zwiększania wartości zobowiązań). Chociaż nie wykluczamy takiego scenariusza, monetyzacja może przybrać też inną postać.

Równie dobrze można spodziewać się sytuacji, w której rząd odpisze sporą część powiększającego się długu zaciągniętego w banku centralnym lub zmieni go na obligacje zerokuponowe z ultra-długimi terminami wykupu. Taka restrukturyzacja oznaczałaby bankructwo, ale wobec własnego banku. Agencje ratingowe obniżyłyby rating Japonii, lecz wpływ tego wydarzenia na rentowności obligacji, czy przyszłe koszty finansowania mógłby zostać zahamowany dzięki, przykładowo, kontynuacji programu luzowania ilościowego (QE). Niemniej jednak, waluta mogłaby ulec gwałtownemu osłabieniu, gdyż międzynarodowi inwestorzy przestraszyliby się długu, który de facto zostałby zmonetyzowany. (Monetyzacja- polityka monetarna polegająca na stałym zwiększaniu dostępnych środków przez emisję (dodrukowanie) pieniędzy).

Naturalnie od opisanego scenariusza dzieli nas jeszcze pewien dystans, a żadna inna gospodarka nie stoi przed podobnym wyzwaniem. Zaprezentowane rozważania wskazują jednak, czym może skończyć się QE, jeśli tempo wzrostu nie przyspieszy. Podczas gdy Europejski Bank Centralny (ECB) zwiększa skalę własnego programu QE i rozszerza zakres objętych nim aktywów, to, co dzieje się w Japonii, tym bardziej zyskuje na adekwatności.

Ujemne stopy procentowe: otwarta puszka Pandory

Ujemne stopy procentowe są dziś modne wśród banków centralnych i przepowiada się, że stanowią one remedium na stagnację sekularną (przedłużony okres słabego wzrostu gospodarczego, znikomej inflacji i niskich stóp procentowych), w warunkach której skuteczność polityki fiskalnej uległa wyczerpaniu. Pierwszy raz wprowadzono je, aby zahamować napływy kapitału i aprecjację waluty, ale EBC i Bank Japonii używają ich obecnie, aby wesprzeć aktywność gospodarczą i pożyczkową. Idea ujemnych stóp procentowych polega na tym, że nakłada się opłatę na depozyty, zachęcając tym samym instytucje finansowe albo do udzielania pożyczek, albo kupowania aktywów, co przekłada się na wzrost zagregowanego popytu w gospodarce. Naszym zdaniem jednak, koszty mimo wszystko przewyższają pozytywne efekty dla wzrostu gospodarczego.

Dlaczego ujemne stopy procentowe mogą obniżać produktywność

Stosowanie polityki ujemnych stóp procentowych nie odbywa się bez kosztów. Zaburzanie w ten sposób warunków, w których funkcjonują gospodarki, ma swoje poważne konsekwencje, szczególnie istotne z perspektywy finansów behawioralnych. Po pierwsze, polityka ujemnych stóp procentowych stwarza zachętę dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw do wypłacania gotówki i przechowywania jej gdzie indziej. Po drugie, bankom nie jest łatwo przerzucać ujemne oprocentowanie na klientów. Dotyczy to zwłaszcza klientów detalicznych, o których toczy się zaciekła konkurencja, a żaden bank nie chce występować przed szereg w obawie o utratę klientów, którzy posiadają w nim nie tylko depozyty, ale też kredyty hipoteczne. Zamiast tego, banki zdają się akceptować spadki swoich zysków. 

Niepokój o kryzys bankowy

Naszą największą obawą jest to, że rynki przereagują, czego przejawem będzie cięcie stóp procentowych ostro poniżej zera w odpowiedzi na strach inwestorów przed niekorzystnym, gospodarczym bądź finansowym szokiem. To z kolei mogłoby spowodować utratę zaufania do kondycji banków, potencjalnie wywołując bieg na banki i kryzys finansowy. 

Naszą rekomendacją dla banków centralnych jest, aby wyraźnie zastrzegły dolny limit dla stóp procentowych, zapobiegając w ten sposób mylnym, rynkowym nastrojom. Prezes EBC Mario Draghi może wciąż obiecywać, że zrobi to, "co będzie trzeba", tak długo jednak, dopóki nie będzie za tym szła konieczność wprowadzenia mocno ujemnych stóp procentowych kosztem stabilności systemu bankowego.

Rynki wschodzące: W maratonie reform

Zapożyczając powszechną, sportową metaforę (w nawiązaniu do przychodzącego na myśl, kwietniowego maratonu w Londynie) reformy to maraton, a nie sprint. Niektóre z gospodarek wschodzących są już nieco dalej na tej trasie, niż inne, ale czy wszystkie podążą tą samą drogą?

Indonezja - kolejne Indie?

Tak jak elekcja Narendra Modi wzbudziła nadzieje reform w Indiach, tak wybór Joko Widodo (“Jokowi”) wywołał optymizm co do obrotu spraw w polityce Indonezji. Chociaż mieliśmy już do czynienia z pewnymi rozczarowaniami po obydwu wspomnianych elekcjach, w naszej opinii napędzane reformami zwyżki na parkiecie akcyjnym w Indonezji mają solidniejsze, fundamentalne podstawy niż te w Indiach. W przypadku pierwszego z tych krajów oczekujemy, że rząd w dużym stopniu wypełni swoje plany infrastrukturalne. Podobnie jak w Indiach istnieje duży nacisk na wzrost inwestycji poprzez reformy ukierunkowane na zachęcenie sektora prywatnego do uczestnictwa w projektach. 

W międzyczasie w Indiach realizacja reform ciągle napotyka na przeszkody. Majowe, lokalne wybory mogą spowodować przetasowania sił w Izbie Wyższej Indyjskiego parlamentu, a to będzie dla nas sygnałem do dalszej obserwacji. Jeśli partia rządząca nie osiągnęłaby korzystnego rezultatu, z goryczą bylibyśmy zmuszeni do porzucenia oczekiwań odnośnie szeroko zakrojonych reform pod przewodnictwem premiera Modi. Powinniśmy wciąż być świadkami systematycznych zysków i pozytywnego wpływu dokapitalizowania sektora bankowego na cykliczny wzrost, ale zaniechanie reform mogłoby okazać się destrukcyjne dla wciąż zatłoczonego rynku akcji.

Republika Południowej Afryki - nowa Brazylia?

Na drodze reform, w tyle za Indonezją i Indiami, znajdują się Brazylia i Republika Południowej Afryki - obie zepchnięte nieco ze ścieżki transformacji z powodu politycznych zawirowań. W Brazylii, dymisja Dilmy Rousseff ze stanowiska prezydenta wydaje się coraz bardziej prawdopodobna, zaś postawienie w stan oskarżenia lub rezygnacja prezydenta RPA Jacoba Zumy, okazują się coraz mniej realne. Perspektywa reform w RPA staje się przez to coraz bardziej mglista w porównaniu do Brazylii, gdzie nowy rząd z dużą dozą pewności wdrożyłby pewne reformy, nawet jeśli miałyby wystarczyć jedynie do zaadresowania obecnych problemów fiskalnych kraju. 

Dobre wieści dla RPA (w przeciwieństwie do Brazylii) są takie, że prowadzona dotąd polityka była dość racjonalna: pozwolono na osłabienie się waluty w reakcji na zewnętrzne szoki, utrzymywano restrykcyjną politykę monetarną, a fiskalną jeszcze zaostrzono. Gospodarka również wyprzedza tempo wzrostu notowane w Brazylii. Niemniej jednak w naszej opinii RPA najprawdopodobniej podąży śladem Brazylii tracąc swój rating na poziomie inwestycyjnym,
zwłaszcza jeśli Zuma wzmocni swoją pozycję u władzy, a rządzący nie rozpoczną wprowadzania zapowiedzianych reform.

 

Pełną edycję Biuletynu ekonomicznego mogą Państwo pobrać poniżej.

Topics:

  • Emerging Markets
  • Global
  • Azad Zangana
  • Craig Botham
  • Keith Wade
  • Interest Rates
  • Monetary Policy
  • Economics