印刷する
Udostępnij

Prognozy inwestycyjne

Czy są jeszcze jakieś bezpieczne przystanie inwestycyjne?

Po prawie dekadzie niskich stóp procentowych i wpompowywaniu pieniędzy przez banki centralne w system finansowy, tradycyjne inwestycje "safe haven" stały się drogie. Gdzie zatem powinni rozglądać się inwestorzy za bezpiecznymi lokatami kapitału?

01-08-2016

Złoto, amerykański dolar, akcje "defensywne" - jak te przedsiębiorstw użyteczności publicznej, czy firm farmaceutycznych, obligacje skarbowe, gotówka - co mają ze sobą wspólnego? W czasie dekoniunktury gospodarczej i rynkowych turbulencji, postrzegane są one jako bezpieczna przystań dla inwestorów.

Strach napędzający inwestorów

Inwestorzy już wcześniej byli ostrożni i sięgali po aktywa "safe haven" przed Brexitem, ale wynik referendum znacząco zintensyfikował ich niepokój. Obawiają się o:

  • Recesję w Wielkiej Brytanii
  • Spowolnienie w Europie i globalnej gospodarce
  • Rozpad Unii Europejskiej
  • Zwiększone, globalne ryzyko polityczne

Nie ma wątpliwości, że wszystkie te scenariusze są możliwe, ale kierując się masowo w stronę tradycyjnych "safe havens", inwestorzy muszą płacić za ochronę wysoką cenę:

  • W Wielkiej Brytanii chcącemu ulokować kapitał na 10 lat w obligacje skarbowe, rząd wypłaci zaledwie 79 pensów rocznie na każde 100 powierzonych mu funtów.
  • W Niemczech inwestorzy muszą dopłacać rządowi za posiadanie jego obligacji. Rentowność obligacji niemieckich wynosi -0,2%.

Znajdujemy się obecnie w trakcie drugiej najdłuższej w historii hossy na rynku akcji, napędzanej głównie zyskami z akcji defensywnych, co uczyniło te walory drogimi.

Przykładowo, akcje firmy Unilever, produkującej artykuły gospodarstwa domowego, są wyceniane na poziomie 22-krotności zysków spółki. Z kolei papiery podobnej firmy - Reckitt Benckiser - kryjącej się za takimi markami jak Cillit Bang, czy Calgon, notowane są (wg danych Bloomberga) przy wskaźniku ceny do zysku1 (P/E) wynoszącym 29x.

Obydwa walory poszybowały w ostatnich tygodniach, a ich wyceny najlepiej oddaje porównanie do 12-miesięcznego wskaźnika P/E (bazującego na przyszłych przychodach) dla indeksu FTSE All-Share, znajdującego się na poziomie 15,5x (wg danych Peel Hunt).

Płacąc cenę za bezpieczeństwo

Cena za poczucie bezpieczeństwa jest dziś wysoka. Stało się tak, gdyż w świecie pełnym niepewności, pieniądze, które banki centralne wpompowywały w rynek finansowy w ramach luzowania ilościowego (QE) inwestowane były w pierwszej kolejności w aktywa o wysokiej jakości.

Stąd "spływały" one dalej po niższych kondygnacjach piramidy inwestycyjnej do klas aktywów o niższej jakości, wśród których inwestorzy poszukiwali wyższych stóp zwrotu.

Wykres: QE - fontanna pieniędzy

 

Źródło: Schroders. Zamieszczone jedynie w celu zilustrowania zagadnienia

Niemniej jednak płacenie tak wysokiej ceny za ochronę kapitału w tradycyjnych "bezpiecznych przystaniach" jest ryzkiem samym w sobie.

Podobnie jak ma to miejsce przy zakupie domu w szczycie rynkowych cen, ryzyko polega na tym, że już wiele więcej może on nie zdrożeć. Co gorsza, jeśli opisane wyżej scenariusze się nie zrealizują, ceny mogą znacząco spaść.

Chociaż tradycyjne aktywa określane jako "bezpieczne przystanie" mogą być sposobem pewnej ochrony kapitału na czas ekonomicznej i finansowej zawieruchy, wszystkie z nich na dzień obecny niosą ze sobą istotne ryzyko związane z wysokim poziomem cen.

Czy warto płacić tak wysoką cenę za aktywo, z którego zwrot będzie niższy niż na koncie w banku, i którego wartość może drastycznie spaść, jeśli czarne scenariusze inwestorów się nie zmaterializują?

Gdzie teraz znajdziemy "bezpieczną przystań"?

Poszukiwacze "bezpiecznej przystani"mają teraz ograniczone możliwości.

Złoto pozostaje podstawową inwestycją tego typu inwestycją z uwagi na to, że jest traktowane jako środek przechowywania wartości. Jego cena zazwyczaj rośnie w czasach niepewności i kiedy istnieje zagrożenie inflacją.

Od momentu referendum nad UE cena kruszcu wzrosła o 9% do 1366,33 USD za uncję. Złoto nie przynosi jednak bieżącego dochodu.

Co jeszcze rozważyć?

Pogoń za "bezpieczną przystanią" mogła przyczynić się do powstania innych okazji inwestycyjnych w obszarach wcześniej uważanych za ryzykowne, jak tzw. akcje cykliczne (papiery, których ceny w znacznym stopniu skorelowane są ze zwyżkami i spadkami w ogólnej gospodarce).

Jeśli nastąpi ożywienie w gospodarce lub obawy inwestorów nie zmaterializują się, będzie to stanowić solidny impuls do dynamicznych wzrostów akcji cyklicznych.

Jeśli zaś niepokoje inwestorów staną się rzeczywistością, przestrzeń do spadków notowań akcji cyklicznych jest ograniczona. Papiery te płacą też pokaźne dywidendy, dlatego mogą dostarczać dochód wyższy niż jest to możliwe w przypadku tradycyjnych "bezpiecznych przystani".

najtańszym w indeksie MSCI World Value Index, a dodatkowo oferuje on jeszcze stopę dywidendy na poziomie 4%, cztery razy wyższą od rentowności obligacji skarbowych Wielkiej Brytanii. Ceny akcji w tym sektorze pozostawały w ostatnim czasie bardzo zmienne.

Grafika: Które z sektorów w indeksie MSCI World płacą najwyższe dywidendy i są najtańsze pod względem wskaźnika P/E?

Źródło: Schroders, Bloomberg na dzień 6 lipca 2016 r. MSCI World Value Index.

Wyniki z przeszłości nie są wyznacznikiem przyszłych wyników, na którym można było by się oprzeć; ceny jednostek uczestnictwa i dochód z nich mogą zarówno spadać, jak i rosnąć, a inwestorzy mogą nie odzyskać pierwotnie zainwestowanej kwoty.

 

1. Cena do zysku: cena, jaką inwestorzy są skłonni zapłacić za dane aktywo w relacji do wartości aktywów firmy Im niższa wartość tego wskaźnika, tym dany walor tańszy

Topics:

  • Equities
  • Global
  • Volatility
  • David Brett