印刷する
Udostępnij

Prognozy inwestycyjne

Stanowisko w sprawie sytuacji gospodarczej i strategii: Czerwiec

Pięć lat po pierwszym odbiciu światowej gospodarki od dna w 2010 r. nie ulega wątpliwości, że krzywą światowego wzrostu najlepiej opisuje symbol pierwiastka. Początkowo krzywa w kształcie litery U ustąpiła miejsca płaskiemu 2,5% wzrostowi, sporo poniżej wyników sprzed kryzysu.

29-06-2015

Azad Zangana

Azad Zangana

Senior European Economist and Strategist

Keith Wade

Keith Wade

Chief Economist and Strategist

W poszukiwaniu lokomotywy dla światowej gospodarki, obawy o inflację w Wielkiej Brytanii, Grexit a rynki wschodzące

W skrócie: 

  • Pięć lat po pierwszym odbiciu światowej gospodarki od dna w 2010 r. nie ulega wątpliwości, że krzywą światowego wzrostu najlepiej opisuje symbol pierwiastka. Początkowo krzywa w kształcie litery U ustąpiła miejsca płaskiemu 2,5% wzrostowi, sporo poniżej wyników sprzed kryzysu.
  • Pomimo kryzysu w Grecji, dostrzegamy oznaki lepszej koniunktury w krajach rozwijających się. Jednak porównanie z wynikami sprzed kryzysu ujawnia brak współczesnej lokomotywy, która napędzałaby światową gospodarkę. W efekcie mało prawdopodobne staje się przełamanie obecnej tendencji wzrostu przypominającego symbol pierwiastka.
  • Wskaźniki rynku pracy w Wielkiej Brytanii sugerują spadek podaży, z powodu przyspieszenia wzrostu płac. Pomimo tego Bank Anglii pozostaje spokojny. To podejście może ulec zmianie jeszcze w tym roku. Chociaż przy inflacji nieznacznie powyżej zera i w wyniku obaw o wyjście Grecji ze strefy euro, podniesienie stóp przez Bank Anglii w 2015 r. wydaje się mało prawdopodobne.
  • Bezpośrednie powiązania pomiędzy wyjściem Grecji (Grexit), a rynkami wschodzącymi mają umiarkowany charakter. Jednak zawsze istnieje ryzyko rozprzestrzenienia się kryzysu. 

Ożywienie w kształcie pierwiastka.

Ożywienie gospodarcze po światowym kryzysie finansowym można najlepiej zilustrować symbolem pierwiastka. Po początkowym załamaniu i odbiciu gospodarki, światowy wzrost wypłaszczył się na stabilnym, choć niespełniającym oczekiwań poziomie 2,5%. Taki wynik stanowi zaledwie połowę wzrostu z okresu przed kryzysem finansowym. Spowolnienie jest głównie wywołane przez rynki wschodzące, gdzie w wyniku słabszego popytu ze strony państw zachodnich na produkty eksportowe wzrost wyhamował. Przewidujemy jednak dalsze ożywienie w Europie i Japonii, jak również stabilny wzrost w USA, co w 2016 r. ma poprawić światowy wzrost gospodarczy do poziomu 2,9%. To z kolei powinno przełożyć się na poprawę eksportu dóbr pochodzących z rynków wschodzących. 

W poszukiwaniu lokomotywy dla światowej gospodarki

Generalnie, powątpiewamy, że wzrost gospodarczy powróci do poziomu sprzed kryzysu. Za taki obrót spraw odpowiada przede wszystkim gospodarka USA, która obecnie nie napędza światowej koniunktury z taką dynamiką jak wcześniej. W wyniku wzrostu akcji kredytowej, starzejącej się siły roboczej, presji inflacyjnej oraz widma wyższych stóp procentowych, gospodarka USA nie jest w stanie wrócić do roli motora napędzającego światową gospodarkę. Trudno przewidzieć, kto tę rolę może przejąć: strefa euro z trudem wychodzi z problemów deflacyjnych i podobnie jak Japonia polega na deprecjacji swojej waluty, aby ożywić koniunkturę. Natomiast Chiny w naszej ocenie są tak naprawdę zbyt małe. Gospodarka chińska stanowi mniej niż 10% światowej konsumpcji, w porównaniu do 25% w USA. Pokładanie nadziei w Indiach, jako nowego silnika napędzającego światowy popyt, wydaje się zanadto optymistyczne, w obliczu indyjskiej konsumpcji nieznacznie przekraczającej 2,5% globalnego poziomu.

Porównanie aktualnej sytuacji z tą przedkryzysową uwydatnia brak lokomotywy napędzającej światową gospodarkę i oznacza, że mamy małe szanse na przełamanie ożywienia, układającego się w symbol pierwiastka. 

Wielka Brytania: Niedobór na rynku pracy zwiększa ryzyko wyższej inflacji 

Sygnały ostrzegawcze 

Mamy coraz więcej dowodów na zmniejszanie wolnych mocy przerobowych w gospodarce brytyjskiej. Większość wskaźników sygnalizuje brak siły roboczej oraz pierwsze oznaki znacznego wzrostu wynagrodzeń. Powyższe dane wskazują między innymi stopę bezrobocia (w kwietniu na poziomie 5,5%, czyli najniższą od lata 2008 r.) oraz informacje płynące bezpośrednio ze spółek, które świadczą o coraz większych trudnościach w zatrudnianiu nowych pracowników. Oznacza to, że firmy będą musiały bardziej efektywnie konkurować między sobą, aby zatrudnić i zatrzymać swoich pracowników. To powinno przełożyć się na przyspieszenie wzrostu płac, zjawiska, którego zaczynamy już być świadkami. 

Nadchodzi wzrost płac 

W całej gospodarce przeciętna płaca netto wzrosła o 2,7% na przestrzeni 3 miesięcy, między lutym a kwietniem, w porównaniu do tego samego okresu w poprzednim roku. Jest to najszybsze tempo wzrostu rocznych płac od trzech lat, a biorąc pod uwagę, że obecna inflacja utrzymuje się na poziomie zaledwie 0,1% w ujęciu rocznym wynik jest jeszcze bardziej imponujący. Dane z poszczególnych sektorów rynku jeszcze bardziej uwydatniają presję na rynku pracy: połowa brytyjskich sektorów przemysłowych zwiększyła płace w zeszłym roku o przynajmniej średnią stopę wzrostu wynagrodzeń na przestrzeni ostatnich 5 lat, poprzedzających kryzys finansowy. Największa inflacja płac utrzymywała się w tych branżach, w których pracownicy odgrywają najważniejszą rolę. Mniejszą inflację płac dostrzegamy w sektorach, gdzie pracownicy odgrywają mniejsze znaczenie. 

Bank Anglii pozostaje spokojny ... jak na razie 

Ostrożne podejście Banku Anglii do kwestii stóp procentowych wynika z analizy wzrostu produktywności. Od 2008 r. wzrost produktywności spadł do zera, a obecnie analitycy banku przewidują dalszą poprawę. Jeśli tak się stanie, a gospodarka nadal by rosła, poprawa produktywności zmniejszyłaby potrzebę zatrudnienia większej ilości pracowników, co zmniejszyłoby dodatkową presję na jednostkowy koszt zatrudnienia i inflację, a tym samym zmniejszyło konieczność podnoszenia stóp procentowych. Jeśli jednak produktywność nie odnotuje wzrostu, firmy będą zmuszone do dalszego zwiększania zatrudnienia, powodując wzrost płac. Prawdopodobieństwo presji inflacyjnej oraz konieczności podwyżki stóp procentowych będzie wtedy dużo wyższe. 

Przy inflacji wciąż utrzymującej się poniżej dolnej granicy docelowej stopy zakładanej przez Bank Anglii, oraz prognozowanego wzrostu do 2% do końca 2016 r. (to jest nasza prognoza, Bank Anglii przewiduje, że inflacja poniżej 2% ma utrzymać się znacznie dłużej), uważamy, że podwyżka stóp procentowych nastąpi w lutym 2016 r. (w zeszłym miesiącu zmieniliśmy prognozę, która wskazywała na listopad 2015 r.). 

Przepowiednia delficka: czyżby Grexit miał pogrążyć rynki wschodzące?

Często przytaczana opowieść z czasów starożytnej Grecji mówi, że kiedy król Krezus rozważał atak na Persję, zwrócił się o radę do słynnej wyroczni w Delfi. Wyrocznia miała odpowiedzieć: "Jeśli przekroczysz rzekę, wielkie mocarstwo zostanie zniszczone." Pełen optymizmu Krezus podążając za przepowiednią zaatakował wroga, po czym jego własne imperium zostało unicestwione. 

Dyskusja nad możliwym wyjściem Grecji ze strefy euro koncentruje się przede wszystkim na szkodach, które mogą dotknąć Grecję i strefę euro. Co jednak jeśli podobnie jak w przypadku Krezusa skupiamy uwagę na nieodpowiednim mocarstwie? Czy Grexit może oznaczać szerszy problem na rynkach wschodzących? 

Powiązania handlowe są ograniczone 

Sama Grecja nie jest głównym kierunkiem eksportowym dla żadnego z dużych rynków wschodzących. Choć około 10% greckiego importu w 2014 r. pochodziło z Rosji, stanowi to zaledwie 1% całego eksportu największego państwa na świecie. W innych krajach, eksport z rynków wschodzących do Grecji rzadko przekracza 0,5% PKB, a zazwyczaj jest niższy. Należy zauważyć, że w naszej opinii wyjście Grecji będzie miało ograniczony wpływ na strefę euro. Tym samym jakiekolwiek wahania na europejskim rynku będą miały charakter co najwyżej przejściowy. 

Ryzyka finansowe są większe 

Dane z Banku Rozliczeń Międzynarodowych pokazują minimalne roszczenia rynków wschodzących wobec Grecji: z 67 miliardów dolarów wierzytelności zagranicznych banków wobec Grecji, jedynie 47 milionów dolarów pochodzi z banków gospodarek wschodzących (prawie wyłącznie tureckich). Z drugiej strony, greckie banki posiadają spore roszczenia wobec krajów rozwijających się, głównie w regionie Europy Centralnej i Wschodniej. Zazwyczaj są to niewielkie gospodarki, a zobowiązania pochodzące z większych państw takich jak Polska czy Węgry są minimalne. Krajem mogącym budzić pewne obawy jest Turcja, gdzie greckie banki stanowią około 12% wszystkich tureckich roszczeń (31 miliardów dolarów). 

Patrząc z perspektywy strefy euro, roszczenia bankowe wobec Grecji są według naszych analityków bankowych z reguły ubezpieczone i ogólnie stanowią jedynie niewielki procent aktywów bankowych. W ten sposób wyjście Grecji nie stanowi zagrożenia dla banków w strefie euro. Jedyną obawą jest ryzyko rozprzestrzenienia się kryzysu. 

Zatruta studnia

Jeśli Grexit ma się rzeczywiście wydarzyć, możemy mieć sytuację podobną jak w przypadku "zaostrzenia polityki pieniężnej" z 2013 r., kiedy to wiele rynków wschodzących początkowo odnotowywało masowe spadki, a silniejsze gospodarki (pod względem wskaźników fundamentalnych) szybko odrobiło początkowe straty. Jeśli mielibyśmy wyrażać jakiekolwiek zaniepokojenie, dotyczyłoby ono Turcji, bowiem z Grecją łączą ją więzi handlowe, finansowe i geograficzne, jak również ogólne uzależnienie od międzynarodowej pomocy finansowej. Jeśli gospodarka Turcji miałaby upaść, ryzyko rozprzestrzenienia się kryzysu na inne rynki wschodzące znacząco rośnie, szczególnie w przypadku tych, które również pozostają uzależnione od napływu zagranicznego kapitału: jak pozostałe kraje Kruchej Piątki (za wyjątkiem Indii) oraz niektóre kraje Ameryki Łacińskiej. Jest to ryzyko krańcowe. Nie możemy jednak całkowicie wykluczyć upadku mocarstwa, jeśli Grecja zdecyduje się przekroczyć "rzekę" strefy euro.

 

Topics:

  • Currencies
  • Equities
  • Fixed Income
  • Azad Zangana
  • Craig Botham
  • Keith Wade
  • Commodities
  • Monetary Policy