印刷する Udostępnij

Prognozy inwestycyjne

Biuletyn ekonomiczny: kwiecień 2017

Czy populizm służy rynkom?

19.04.2017

Azad Zangana

Azad Zangana

Senior European Economist and Strategist

Craig Botham

Craig Botham

Emerging Markets Economist

Keith Wade

Keith Wade

Chief Economist and Strategist

W skrócie:

  • Populistyczne hasła wydają się służyć rynkom, które od czasu Brexitu i zwycięstwa Trumpa idą w górę. Patrząc jednak dalej w przyszłość populistyczna polityka zmierzająca do restrykcji handlowych i migracyjnych może prowadzić do stagflacji1, co nie będzie niczym pożytecznym dla gospodarki.
  • Inwestorzy skupieni są obecnie na wyborach prezydenckich we Francji, w których według naszej niezmiennej opinii Le Pen zostanie pokonana. W międzyczasie ton wypowiedzi członków Europejskiego Banku Centralnego (EBC) stał się bardziej jastrzębi, ale nie oczekujemy podejmowania konkretnych kroków w tym kierunku w najbliższym terminie.
  • W Wielkiej Brytanii inflacja przyspiesza. Pomimo pojawienia się jastrzębiego stanowiska wśród członków tamtejszych władz monetarnych, Bank Anglii prawdopodobnie nie zmieni swojej dotychczasowej polityki. 
  • Handel i akcje spółek z rynków wschodzących w 2017 r. wspólnie podlegały wzrostom, ale nie uważamy, aby miał to być trwały trend. Jest to raczej zjawisko tymczasowe, które prawdopodobnie wygaśnie wraz z drugą połową roku.

Czy populizm służy rynkom?

Wydaje się, że populistyczna polityka sprzyja gospodarce, biorąc pod uwagę zachowanie rynków akcji po Brexicie i wyborze Donalda Trumpa. Niemniej jednak należy zwrócić uwagę, że przesłanki dla wzrostów (gołębie sygnały z Rezerwy Federalnej (Fed) i oznaki globalnego ożywienia) miały miejsce już zeszłego lata przed zaistnieniem wspomnianych wydarzeń.

Gospodarka globalnego populizmu: podzielona i wrażliwa na inflację


Czego powinniśmy oczekiwać po gospodarce sterowanej przez populistów? Jak mogą zareagować rynki? Jednym ze sposobów podejścia do tego pytania jest potraktowanie populizmu jako odwrotności globalizacji. Wyobraźmy sobie światową gospodarkę obwarowaną znacznie większą liczbą restrykcji dotyczących wymiany handlowej i mobilności siły roboczej. W takim świecie spodziewać się możemy osłabienia handlu i wzrostu, jako pokłosia wprowadzonych barier i utraconych okazji. Zamiast czerpać korzyści ze specjalizacji i efektów skali, przemysł skurczyłby się do ram krajowych gospodarek. Produktywność, zyskująca wcześniej na otwartej konkurencji, spowolniłaby jeszcze bardziej. Na skraju tej erozji znalazłby się sektor przedsiębiorstw, który musiałby zmierzyć się z coraz trudniejszym dostępem do siły roboczej i importowanych czynników produkcji. Prawdopodobnie nasiliłyby się podwyżki płac, wywierając presję na marże firm.

Generalnie mielibyśmy do czynienia ze środowiskiem wyraźniejszej stagflacji, w którym rentowności obligacji byłyby wyższe, a rynki akcji - niżej wycenione. Najbardziej dotkliwe konsekwencje poniosłyby obszary uzależnione od międzynarodowego handlu, takie jak Azja. Objęłyby one też ogółem znaczną część rynków wschodzących, choć w uprzywilejowanej pozycji mogliby się znaleźć producenci surowców. Poziom ich eksportu by się utrzymał, a nawet zyskałby na opłacalności z racji obaw o ograniczenia ilościowe czy utratę dostępu do surowców. W coraz bardziej podzielonym świecie, a zatem w środowisku sprzyjającym strategiom opartym na wykorzystaniu rynkowej zmienności, z dużą szansą pojawiałyby się różnorodne okazje inwestycyjne. Niektóre z nich miałyby szczególny charakter i wynikałyby z rządowej polityki ukierunkowanej na ochronę "strategicznego" przemysłu. Te jego gałęzie, które znalazłyby się pod opieką państwa, mogłyby liczyć na intratne korzyści płynące z udzielonej protekcji.

Przed USA i Europą wyzwania; Azja liderem globalizacji

Powracając do bieżącej sytuacji, wspomniane trendy możemy już zaobserwować w USA i Wielkiej Brytanii. Jeśli chodzi o Europę, partie populistyczne cieszą się popularnością we Francji, Niemczech i we Włoszech, choć istnieją obawy, że ugrupowania z głównego nurtu włączą do swoich programów część z ich postulatów. Z taką sytuacją mieliśmy już do czynienia w Wielkiej Brytanii. Sięgając poza Stany Zjednoczone i Europę, Azja pozostaje relatywnie wolna od populistycznych wpływów. Podczas gdy Zachód może stać się bardziej protekcjonistyczny, Wschód, z wiodącą rolą komunistycznych Chin, może zmienić się w lidera wolnego handlu.

Strefa euro: Francja zmierza do urn, podczas gdy EBC rewiduje swoją politykę

Ryzyko polityczne przesunięte z Holandii do Francji


Ruchy populistycznie w ostatnim miesiącu doznały znaczącej klęski, kiedy to podczas wyborów parlamentarnych w Holandii skrajnie prawicowa Partia Wolności (PVV) została z kretesem pokonana przez rządzącą Partię Ludową na rzecz Wolności i Demokracji (VVD). Uwaga zwrócona została teraz ku wyborom prezydenckim we Francji. Nasz bazowy scenariusz zakłada, że albo Emmanuel Macron z partii En Marche!, albo François Fillon (kandydat republikański) pokonają Marine Le Pen z Frontu Narodowego. Powinno to uchronić rynek przed destabilizacją. Prawdopodobnie skłoni również inwestorów do powrotu do europejskich aktywów. Jeśli jednak Le Pen zwycięży, inwestorzy najpewniej uciekną w obawie przed dalszymi losami członkostwa Francji w strefie euro i UE.

Jastrzębi głos z EBC

Rynki obiegła plotka, że w odpowiedzi na ostatni wzrost inflacji EBC skłania się ku jastrzębiej postawie. Niemniej jednak wyższa inflacja jest efektem czynników tymczasowych i prawdopodobnie powróci do niższych poziomów. Ton EBC powinien zatem wtedy złagodnieć, a może nawet przybrać gołębi wymiar. Nadal uważamy, że EBC oznajmi redukcję miesięcznej wielkości skupu aktywów wraz ze startem 2018 roku, a przewidywane wygaszenie programu nastąpi wraz z końcem tego okresu. Warto jednak zaznaczyć, że naszym zdaniem, jeśli wybory we Francji zakończą się niepomyślnie, EBC nie zrezygnuje ze swojego wsparcia, a może nawet je zwiększy, aby wspomóc sentyment na rynku.

Wielka Brytania: Zwrot w budżecie i skok inflacji

Budżet na rok 2017 uchwalono w dużym stopniu zgodnie z oczekiwaniami: podwyższono prognozę wzrostu z niewielką zmianą jeśli chodzi o ilość dodatkowej gotówki w rękach Kanclerza Skarbu. Pomimo to plan budżetowy zdołał wywołać polityczną burzę i ostatecznie spowodować kłopotliwe zwroty akcji. W międzyczasie inflacja w Wielkiej Brytanii rośnie (z uwagi na dynamikę cen energii i słabszego funta), a na horyzoncie widnieją dalsze jej wzrosty. Pomimo pojawienia się jastrzębiego głosu wśród członków brytyjskich władz monetarnych, Bank Anglii prawdopodobnie nie zmieni swojej dotychczasowej polityki z racji braku wyraźnego wzrostu płac. Inflacja spowoduje ponadto skurczenie dochodu do dyspozycji gospodarstw domowych, dlatego nie sądzimy, aby bank centralny chciał jeszcze zwiększać tę presję poprzez podnoszenie stóp procentowych.

Globalne ożywienie i hossa na rynkach wschodzących

Rok 2017 rozpoczął się dobrze, odnotowano bowiem wzrost o zdrowych fundamentach, na czym z korzyścią wypadł też handel międzynarodowy. To z kolei zbiegło się z ożywieniem na parkiecie akcji, w tym szczególnie na rynkach wschodzących.

Czy dobra passa ma szansę trwać, a nawet się wzmocnić?

Aby ocenić, czy dobiegające sygnały oznaczają powrót do "starych, dobrych czasów" ze wzmożoną aktywnością i lepszymi stopami zwrotu na rynkach wschodzących, musimy sobie na początek zadać pytanie, skąd wzięła się poprawa w handlu. Niestety, lepsze wyniki to nie kwestia trwałej zmiany, a raczej konsekwencja wyższych cen i silniejszego, globalnego wzrostu.

Jest mało prawdopodobne, aby którykolwiek z tych czynników mógł podlegać dalszej, systematycznej poprawie. Chociaż prognozujemy umiarkowane przyspieszenie zarówno jeśli chodzi o globalny wzrost (z 2,6% w 2016 r. do 2,9% w 2017 i 3% w 2018), jak i o inflację (do 2,7% w obecnym roku z 2% w poprzednim i spowolnienia do 2,4% w 2018), w żadnej mierze nie są to wzrosty wystarczające do tego, aby powrócić do przedkryzysowej dynamiki handlowej.

Jak długo obecny silnik będzie napędzał handel?

Jeśli to nie z trwałą poprawą w handlu mamy do czynienia, ostatnie ożywienie jest tylko cyklicznym zjawiskiem. Rzeczywiście Chiny i USA przechodzą obecnie fazę wzrostów, korzystnie oddziaływującą na handel, ale wkrótce może ona wygasnąć. Bez pomocy zaś tych dwóch wspomnianych gospodarek, globalne transakcje, przynajmniej w wymiarze wartościowym, stopnieją w drugiej połowie 2017 r. Znajdzie to odzwierciedlenie również na parkietach akcji rynków wschodzących.

Promykiem nadziei są natomiast sygnały ożywienia w wydatkach inwestycyjnych w Niemczech i Japonii, które mogłyby przełożyć się na dalszą poprawę w międzynarodowej wymianie (przy optymistycznym scenariuszu). W takich warunkach zmieniliby się również główni beneficjenci z rynków wschodzących. Historycznie inwestycje w strefie euro były silniej skorelowane z eksportem do regionu ze strefy EMEA2 i z Azji niż z Ameryki Łacińskiej. Azja jest też największym beneficjentem ożywienia w Japonii. Dlatego jeśli na pozycję lidera wzrostu w miejsce USA i Chin pojawią się Niemcy i Japonia, prawdopodobnym skutkiem będzie relatywnie słabsze zachowanie rynków Ameryki Łacińskiej.

 

1 Stan gospodarki, w którym wzrost spowalnia, ale inflacja przyspiesza

 

Ważne informacje
Poglądy i opinie prezentowane w niniejszym dokumencie należą do zespołu ekonomistów spółki Schroder Investment Management i nie muszą odzwierciedlać poglądów wyrażanych lub przedstawianych w innych komunikatach i strategiach spółki Schroders lub za pośrednictwem jej innych funduszy.

 

Topics: