印刷する
Udostępnij

Prognozy inwestycyjne

Biuletyn ekonomiczny: kwiecień 2016

W najnowszym wydaniu Biuletynu ekonomicznego, czołowi ekonomiści Schroders dzielą się z Państwem swoimi opiniami na temat światowej gospodarki oraz bieżących wydarzeń.

13-04-2016

Azad Zangana

Azad Zangana

Senior European Economist and Strategist

Craig Botham

Craig Botham

Emerging Markets Economist

Keith Wade

Keith Wade

Chief Economist and Strategist

W skrócie:

  • Rynki odzyskały apetyt na ryzyko po działaniach banków centralnych, stabilizacji cen surowców i dowodach na to, że ryzyko recesji w USA, czy twardego lądowania Chin się nie zmaterializuje. Patrząc w przyszłość, będziemy jednak musieli zobaczyć więcej dowodów na siłę gospodarek, aby kontynuować wzrosty. To jednak może skłonić Rezerwę Federalną (Fed) do działania, rodząc wyzwanie dla inwestorów.
  • Z uwagi na zbliżające się referendum odnośnie Brexitu, poddaliśmy ocenie potencjalny wpływ wyjścia Wielkiej Brytanii z UE na jej gospodarkę. W krótkim terminie Brexit uderzy w inwestycje. Jako że eksport netto może być wsparty przez dalsze osłabienie funta, to ogólnym efektem byłby niższy wzrost i wyższa inflacja (niż te w naszym scenariuszu bazowym). Wpływ w długim terminie jest niepewny i będzie determinowany przez wiele czynników. Ważne jest to, jak duży dostęp do unijnego rynku zachowa Wielka Brytania, jak rząd wpłynie na migrację ludności oraz poziom oszczędności na niepłaceniu unijnych składek.
  • Niedawny rajd na rynkach wschodzących ponownie wzmógł zainteresowanie tymi aktywami, jednak naszym zdaniem niewiele zmieniło się z fundamentalnego punktu widzenia. Czas na powrót do rynków wschodzących nadejdzie, jednak to jeszcze nie teraz.

Koniec paniki. Co dalej?

Po styczniowej panice inwestorzy odzyskali więcej spokoju. Akcje i obligacje korporacyjne zyskiwały, podczas gdy rentowności papierów skarbowych rosły, a indeks apetytu na ryzyko opuścił "obszar paniki". Rynki najpewniej były wyprzedane i potrzebowały odbicia, jednak kluczowymi czynnikami makroekonomicznymi, które o tym zdecydowały były działania banków centralnych i lepsze dane gospodarcze. Ograniczyły one ryzyko wystąpienia najbardziej skrajnych scenariuszy dla światowej gospodarki. Może to wspierać wyceny aktywów, jednak dla zrównoważonej poprawy potrzebne są szybsze wzrosty realnego PKB i zysków przedsiębiorstw.

"Czarne łabędzie" mniej prawdopodobne, ale czy prognozy są lepsze?

Na tym etapie trudno jest opowiedzieć się za przyśpieszeniem tempa realnego PKB. Nasze wskaźniki sugerują powolny, mało spektakularny wzrost - kontynuację schematu z minionych lat, gdzie światowa gospodarka walczy o rozwój w szybszym tempie niż 2,5%. Jednak nadal oczekiwane są podwyżki stóp ze strony Fed (naszym zdaniem dwie w tym roku), mogące wpłynąć na dalsze umocnienie dolara i powtórny wzrost zmienności. Możliwe jest, że - tak jak już to obserwowaliśmy - wyprzedaż na rynkach powstrzymuje działania Fed. Rynki mogą więc rosnąć ponownie. Nie ma to jednak zrównoważonego charakteru, z uwagi na niski poziom stóp procentowych w USA i późną fazę cyklu ekonomicznego.

Czy możemy liczyć na pozytywne zaskoczenie? Istnieją scenariusze, w których tempo wzrostu jest szybsze niż oczekiwane. Jednym z nich jest ten, w którym opóźnione efekty niskich cen ropy dalej wspierają wzrost wydatków konsumentów. Warto pamiętać, że opóźnienia są długie i konsumenci potrzebują czasu, aby zorientować się, kiedy zmiana jest trwała, a kiedy tylko tymczasowa. Zauważyliśmy także, że stopa oszczędności w USA pozostaje wysoka, i może to być permanentna cecha pokryzysowa, to bogacenie się społeczeństwa sugeruje, że konsumpcja w 2016 roku może być wspierana przez niższy poziom oszczędności.

Kolejnym ze scenariuszy jest poprawa produktywności. Na tym etapie wydaje się to mało prawdopodobne, z uwagi na niskie wydatki inwestycyjne. Dlatego - jak już wspominaliśmy - możliwe, że będzie trzeba poczekać, aż rządy dostrzegą, że możliwość wsparcia poprzez politykę monetarną się wyczerpała i niezbędne są inne rodzaje działań.

Wielka Brytania: Ryzyka Brexitu

Ponieważ referendum o pozostaniu Wielkiej Brytanii w UE jest coraz bliżej, sondaże sugerują, że różnica pomiędzy zwolennikami pozostania oraz wyjścia niemal zanikła. Brexit jest więc realną możliwością. Badamy potencjalny wpływ wyjścia Wielkiej Brytanii na jej gospodarkę. Taka analiza ma nieść wartość informacyjną dla inwestorów, a nie przekonywać głosujących w nadchodzącym referendum.

Związki Wielkiej Brytanii z UE: handel, przepływy kapitału, migracja ludności

Jednym z kluczowych argumentów przeciw opuszczeniu UE są ryzyka dla handlu. Pomiędzy 2012 a 2014 rokiem, eksport dóbr i usług Wielkiej Brytanii do pozostałych krajów UE sięgał 44,9%, podczas gdy import wyniósł 51,8%. Uzmysławia to wagę Wielkiej Brytanii jako rynku dla reszty państw UE. Co więcej, Europa była jak dotychczas kluczowym źródłem bezpośrednich inwestycji zagranicznych (FDI) dla Wielkiej Brytanii, dlatego w razie wystąpienia ze wspólnoty spaść mogą przyszłe oraz dotychczasowe inwestycje. W tym samym czasie wyprzedaż akcji i obligacji przez inwestorów międzynarodowych spowodowałaby spadki ich cen, a to z kolei wywołałoby wzrost kosztu zadłużania dla przedsiębiorstw i rządów.

Migracja ludności będąca efektem swobody przepływu pracowników, to argument często podnoszony przez eurosceptyków, nawołujących do wyjścia z UE. Jednak od 2005 roku napływ imigrantów netto z krajów nienależących do UE wyniósł 2,1 mln, a z krajów wspólnoty tylko 1,2 mln. Migracja w obrębie UE miała swój wkład, jednak z ekonomicznego punktu widzenia nie jest ona problemem, ponieważ wszyscy ci imigranci mają zatrudnienie, płacą podatki i zmniejszają problem starzenia się społeczeństwa. Kolejnym przedmiotem sporu są koszty członkostwa w UE. Udział netto składek Wielkiej Brytanii wahał się w przedziale od 0,1 do 0,2% dochodu narodowego brutto, jednak wzrósł do 0,3-0,4%. Nadal jest to jednak mniej niż w przypadku innych państw członkowskich (w ujęciu jako % DNB) i nie stanowi szczególnie istotnej oszczędności dla gospodarki Wielkiej Brytanii.

Ocena efektów ekonomicznych

Jeśli Wielka Brytania zdecyduje się wystąpić z UE, rozpocznie się okres negocjacji odnośnie warunków wyjścia, który potrwa przynajmniej 2 lata. W tym okresie niepewności spodziewamy się wpływu na 3 obszary, które uwzględniliśmy w modelach i porównaliśmy z naszym scenariuszem bazowym, zakładającym pozostanie w UE:

1) bardzo możliwe, że niepewność odnośnie dostępu Wielkiej Brytanii do wspólnego rynku ograniczy napływ netto bezpośrednich inwestycji zagranicznych (FDI) i ograniczy inwestycje krajowe;

2) gospodarstwa domowe mogą zacząć więcej oszczędzać, ograniczając konsumpcję w obliczu obaw o potencjalną utratę pracy;

3) zakładamy osłabienie efektywnego (ważonego wartością handlu) kursu funta o 12%. Ogólnie prognozujemy, że w razie Brexitu PKB Wielkiej Brytanii spadnie o 0,9%, a inflacja CPI wzrośnie o 0,6%, w stosunku do naszego scenariusza bazowego (na koniec 2017 r.).

Perspektywy długoterminowe pozostają natomiast znacznie bardziej niepewne, jednak większość badań wskazuje na niższy wzrost PKB, jeśli Wielka Brytania zadecyduje o wyjściu. Naszym zdaniem wpływ na gospodarkę Wielkiej Brytanii będzie w dużej mierze zależał od 3 czynników: handlu, migracji ludności i kosztów członkostwa. Brexit miałby także negatywne przełożenie na resztę Europy, ponieważ oznaczałby utratę dużego członka z liberalnym wolnym rynkiem, w momencie gdy Europa potrzebuje liberalnych reform strukturalnych.

Rynki wschodzące: czas kupować?

Akcje z rynków wschodzących odnotowały w tym roku silne wzrosty. Nieuniknione jest pytanie czy jest to dla nich punkt zwrotny, czy też są to tylko płonne nadzieje.

Risk on, risk off

Głównym czynnikiem, który wywołał ostatnie wzrosty wydaje się być rynkowy sentyment (włączając nadzieje na odsunięcie od władzy obecnej prezydent Brazylii Dilmy Rousseff). Wzrost apetytu na ryzyko pojawił się w czasie, gdy wyceny na rynkach wschodzących wyglądają atrakcyjnie, a inwestorzy oczekiwali na okazje do powrotu do tej klasy aktywów. Jednak ich fundamenty jawią się jako słabe. Jednym z kluczowych czynników fundamentalnych dla akcji rynków wschodzących jest eksport, a ponieważ handel wydaje się strukturalnie słaby, to tempo rozwoju tych państw jest poniżej światowego. W krótkim terminie nie widzimy przesłanek mogących sprawić, że to się zmieni.

Na tym etapie trudno jest opowiedzieć się za przyśpieszeniem tempa globalnego wzrostu ponad obecne. Oczekiwania odnośnie podwyżek stóp przez Fed w tym roku najpewniej wywołają umocnienie dolara, co tradycyjnie ciąży akcjom z rynków wschodzących.

Jeśli więc teraz nie jest dobry moment na powrót na rynki wschodzące, to kiedy on nastąpi? Znakiem będzie ożywienie w eksporcie rynków wschodzących. Znacząca poprawa długoterminowa wydaje się jednak mało prawdopodobna, z uwagi na strukturalne zmiany w wymianie handlowej. Niższa beta wymiany handlowej względem tempa rozwoju oznacza, że wolumen pozostanie ograniczony z racji zmiany strukturalnej i naszych oczekiwań co do wzrostu globalnego. Z drugiej strony, powinniśmy zaobserwować krótkotrwałą poprawę wartości wymiany (w okolicy 2 połowy roku, z uwagi na zanik efektu bazy, przy założeniu stabilizacji cen surowców). Jeśli ceny surowców zaczną rosnąć wcześniej, powinniśmy zaobserwować znacznie bardziej gwałtowną poprawę koniunktury na rynkach wschodzących. Nadal jednak zaznaczamy, że z uwagi na naszą opinię o sytuacji Chin, sądzimy że jest to bardzo mało prawdopodobne. Czas do kupna nadejdzie wkrótce, jednak to jeszcze nie teraz.

 

Pełną edycję Biuletynu ekonomicznego mogą Państwo pobrać poniżej.

Topics:

  • Emerging Markets
  • Global
  • UK
  • Azad Zangana
  • Craig Botham
  • Keith Wade
  • Global Economy
  • Growth
  • Interest Rates
  • Economic & Strategy Viewpoint