印刷する Udostępnij

Prognozy inwestycyjne

Droga do Brexitu: co czeka inwestorów?

Z racji oczekiwanego w tym miesiącu rozpoczęcia przez Wielką Brytanię procesu wychodzenia z UE, zapytaliśmy grupę ekspertów w dziedzinie ekonomii i inwestycji (od tych specjalizujących się w rynku nieruchomości po fachowców od akcji europejskich) czego spodziewają się w kolejnych miesiącach.

23.03.2017

Rząd Wielkiej Brytanii prawdopodobnie uruchomi artykuł 50 do końca obecnego miesiąca i da w ten sposób sygnał o rozpoczęciu 2-letniego procesu wychodzenia kraju z UE.

Brexit zaczął się już 20 lutego 2016 r. kiedy premier David Cameron ogłosił referendum w sprawie członkostwa Wielkiej Brytanii w UE. Wiadomość ta wywołała spadek notowań funta szterlinga, ale rynek akcji zareagował łagodniej. Na rynki w 2016 r. wpływ miały dodatkowe czynniki zewnętrzne, takie jak przykładowo obawy o stan chińskiej gospodarki.

Historyczne stopy zwrotu nie stanowią gwarancji osiągnięcia podobnych wyników i mogą nie być powtórzone w przyszłości. 

Podobny przebieg miały wydarzenia w dniu 24 czerwca 2016 r., o poranku po referendum, kiedy było już wiadomo, że hasło „Wyjście” zwyciężyło. Ponownie funt osłabił się, ale rynek akcji zachował się lepiej niż wielu przypuszczało. Po części odporność brytyjskiego rynku akcji wynikała z apetytu inwestorów na globalne akcje firm z przychodami w zagranicznej — zwłaszcza amerykańskiej — walucie. Wykres poniżej pokazuje, że indeks FTSE 100, czyli wiodący, brytyjski benchmark dużych spółek, generuje tylko ok. 29% swoich przychodów w kraju.

Co więcej, FTSE100 skupia firmy o zasięgu międzynarodowym, działające w sektorach o charakterze defensywnym, jak farmaceutyczny czy tytoniowy. Spółki te przyciągały popyt zarówno z uwagi na ich zagraniczne przychody, jak i mniej wrażliwy na czynniki ekonomiczne rodzaj prowadzonej działalności.

Jednocześnie przedsiębiorstwa z sektora surowcowego, w tym przemysłu naftowego i gazowego oraz górnictwa i metali również poprawiały notowania. Postrzegano je bowiem jako głównych beneficjentów osłabienia funta wobec dolara, w którym to właśnie wyceniania jest większość surowców.

Co czeka nas w kolejnej fazie Brexitu?

Wraz z oczekiwanym uruchomieniem artykułu 50 do końca marca 2017 r., Wielka Brytania oficjalnie rozpocznie 2-letni proces negocjacji z UE. Spytaliśmy naszych ekspertów od inwestycji, czego spodziewają się w dalszej kolejności.

Pierwszym punktem zapalnym w dyskusjach między Wielką Brytanią a partnerami europejskimi może być kwestia rachunku, jaki kraj ten będzie musiał zapłacić przed opuszczeniem UE, aby pokryć istniejące zobowiązania.

Azad Zangana | Senior European Economist & Strategist

„Samo uruchomienie artykułu 50 pozostanie bez znaczenia dla inwestorów, zważywszy że perspektywa tego wydarzenia funkcjonuje w ich świadomości już od pewnego czasu. Niemniej jednak w krótkim terminie gorącym tematem może stać się wysokość rachunku dla Wielkiej Brytanii za wyjście z Unii.”

„Michel Barnier, główny negocjator Komisji Europejskiej ws. Brexitu, zaznaczył, że Wielka Brytania może zostać poproszona o zapłatę 60 mld euro (51 mld funtów, czyli równowartość 2,7% PKB za 2016 r.), aby pokryć pozostające zobowiązania. Analiza przeprowadzona przez magazyn Financial Times sugeruje, że wspomniana wartość jest w górnej granicy szacowanych zobowiązań brutto. Według wyliczeń, końcowa płatność mogłaby wynieść 20 mld euro (17 mld funtów bądź 0,9% PKB).”

„Zaciekła walka polityczna o rachunek Wielkiej Brytanii za wyjście z UE może pogrzebać szanse na korzystne/pokojowe porozumienie w kolejnej fazie Brexitu. Pomimo tego, że Wielka Brytania równolegle z procesem rozstawania się z Unią chce negocjować porozumienia handlowe, według artykułu 50 nie są one warunkiem koniecznym.”

„Szczegóły dotyczące procesu wyjścia i rezultatów negocjacji pozostaną na pewien czas bardzo niepewne. To zaś pozostawi inwestorów w stanie pogotowia i uczuli ich na wszelkie sygnały o efektach Brexitu słabszych lub lepszych niż oczekiwane. Niemniej jednak same negocjacje do czasu faktycznego Brexitu nie będą miały raczej istotnych, gospodarczych konsekwencji.”

Co stanie się z brytyjskim rynkiem akcji?

Wpływ na rynek akcji będzie raczej ograniczony, ale wraz z uruchomieniem procesu negocjacji można spodziewać się okresów podwyższonej zmienności.

David Docherty, Fund Manager, UK Equities, powiedział:

„Jeśli chodzi o rynek, to uruchomienie artykułu 50 jest już uwzględnione w cenach, dlatego sama informacja o tym nie będzie miała większego znaczenia dla brytyjskiego parkietu. Tym jednak, co będzie miało istotny wpływ na rynek i firmy w Wielkiej Brytanii, będą 2 lata negocjacji, następujące po wszczęciu artykułu 50.”

„Wraz z toczącymi się rozmowami oczekujemy momentów wzmożonej, rynkowej zmienności, w trakcie której inwestorzy będą antycypować i reagować na postęp rozstrzygnięć negocjacyjnych.”

„Jesteśmy zdania, że zawirowania wokół procesu negocjacyjnego spowodują anomalie wyceń wielu walorów. Przyczynią się do tego inwestorzy próbujący zidentyfikować i skwantyfikować konsekwencje wynikające z tego procesu dla pojedynczych spółek.”

„Przyjęte przez nas podejście bottom-up powinno dobrze wpisywać się w tę scenerię i pomóc w wykorzystaniu pojawiających się okazji inwestycyjnych.”

Podejście bottom-up opiera się na analizie pojedynczych spółek, w której to nie ogólne tendencje rynkowe czy sektorowe, a historia firmy, styl zarządzania nią i potencjał biznesowy mają priorytetowe znaczenie. Równocześnie przedsiębiorstwa będą próbować ustabilizować swoją sytuację w kwestii dostępu do rynku europejskiego, ale zanim tak się stanie, minie trochę czasu.

Roger Doig, Analyst, European Equities, powiedział:

„Zakładając, że nie zajdą żadne przeszkody do uruchomienia artykułu 50 przedstawionego przez Izbę Lordów, stanie się to do końca marca. Potem nastąpi — potencjalnie dość długi i napięty — okres negocjacji.”

„W tym czasie banki i ubezpieczyciele z siedzibą w Wielkiej Brytanii będą wciąż działać jak we mgle, ale zegar odmierzający 2-letni okres wychodzenia z Unii będzie ich ponaglał w przygotowywaniu planów interwencyjnych.”

„Potrzeba, aby znać szczegóły tego, w jaki sposób brytyjskie firmy będą miały dostęp do rynku UE będzie coraz większa, ale rząd pozostanie wobec tego problemu bezradny do czasu wyjaśnienia kwestii rachunku za wyjście ze wspólnoty.”

Jedne rynki nieruchomości ucierpią bardziej, inne mniej

Z racji ryzyka realokacji przez niektóre firmy części swoich operacji, rynek nieruchomości znajduje się obecnie w centrum uwagi. Prawdopodobnie najbardziej dotknięty będzie Londyn, natomiast inne brytyjskie miasta najpewniej nie odczują aż tak wyraźnych konsekwencji.

Mark Callender, Head of Real Estate Research, powiedział:

„Przodujące miasta Wielkiej Brytanii, takie jak Manchester, Bristol czy Leeds mają szansę nadal zyskiwać na rosnącym popycie najemców. Wszystkie one cechują się zdywersyfikowaną i nowoczesną infrastrukturą oraz wysoką jakością życia ich mieszkańców.”

„Najwięcej obaw budzi wśród nas wpływ Brexitu na londyński rynek nieruchomości biurowych. Chociaż Londyn pozostanie głównym centrum dla międzynarodowych biznesów z racji dużej podaży wykwalifikowanej siły roboczej i innych atutów (jak angielskie prawo, strefa czasowa), istnieje ryzyko, że banki i inne instytucje finansowe będą musiały przenieść część swojej działalności do krajów Unii Europejskiej.”

„To z kolei mogłoby mieć negatywne skutki dla prawników i podobnych, profesjonalnych usługodawców, którzy dotąd współpracowali z bankami. Jesteśmy też świadomi, że ok. jedna czwarta pracowników budowalnych w Londynie pochodzi z innych krajów Unii Europejskiej.”

 

Poglądy i opinie prezentowane w niniejszym dokumencie należą do Emma Stevenson, autorka książek o tematyce inwestycyjnej, i nie muszą odzwierciedlać poglądów wyrażanych lub przedstawianych w innych komunikatach i strategiach spółki Schroders lub za pośrednictwem jej innych funduszy.